sobota, 12 maja 2018

Znowu wiosna

W tamtym roku byliśmy już pourlopowi i z przerażeniem w oczach obserwowalismy skuty lodem bez. W tym roku po pierwszych przejawach wiosny ludność nie wiedziała czy się cieszyć czy bać, bo jak to tak w kwietniu japonki i tshirty?! Przed chwilą ciemno, zimno i ponuro, a tu eksplozja zieleni, kwiatów, ptasich śpiewów?! Skąd tak nagle i czy to być może, że taki piękny kwiecień?
Taki, że Berberzaki na dworze siedzą i przez dom się przewalaja jak wiosenna burza, poostawiajac po sobie piach, zapach slonca zmieszany z kurzem i pustki w lodówce.
Wchodzą, a ja nadaremnie dre się, że buty ściągnijcie, nie opierajcie się tymi łapami o ścianę i gdzie w tych ciuchach na fotel?!
Wysyłam siostrę po brata na trzecie podwórko i słucham zawsze tego samego gorzkiego żalu, że nie chce dziś pod prysznic. Dezynfekuje zadrapania, bo mamo potknalem się o takiego czarnego psa, wiesz z tym płaskim nosem, mopsa czyli. Pozwalam wybrać plaster star Wars i kładę do spania. Najpierw odrapanego, potem dojrzewająca.
Poranki ciężkie mamy, rok szkolny się powoli kończy i zapasy energii też.
Zresztą przyjemniej jest ja zużywać na grilla lub podziwianie pieka przyrody, niż na żmudne obowiązki.
Tak prowadzi więc ślepy kulawego i my sami ledwo przytomni, wyciągamy Berberzaki z łóżek, zaganiamy do lekcji i zapedzamy do chałupy. Byle do urlopu, byle do lata, byle do wakacji. Wiosną jednak niech nadal jest taka piękna, bo to łatwiej człowiek znosi codziennosc.






































sobota, 14 kwietnia 2018

Salzburg na szybko

- Co dziś gotujemy na obiad? - zapytalam w Wieki Poniedzialek chlopa naiwnie.
- Nic, słońce jest, trzeba gdzieś pojechać - odpowiedział.
Ja, jak zwykle jojczylam, że jak, gdzie, że prawie 12ta już.
Pojechaliśmy na dworzec, popytalismy co i jak i juz bilet był w dłoni i juz za pół godziny pociąg. Chcieliśmy nad jezioro, ale Berberowna wyczytała, że na tym bilecie można do Salzburga. Okazało się, że jezioro zbyt daleko od stacji, wiec stanęlo na życzeniu Berberowny i Salzburgu właśnie.
To naprawdę był spontan, bo ja bardziej przygotowana to czasem na miasto jeżdżę.
W torbie miałam wodę, chusteczki i pół paczki herbatników. Na stacji wciągnelismy pizze, kebsa i tyle.
Salzburg jest przeuroczy, ze stacji do rynku idzie się jakieś 15 minut. Nas zachwyciły zaułki, w których znajdowały się pasaże ze sklepikami i widok na jeszcze ośnieżone góry. Ogrody przy Pałacu Mirabell oraz Stare Miasto, które od 1996 roku jest wpisane na liste UNESCO Wdrapalismy się też na Mönchberg, po to aby mieć widok na panoramę miasta i jeden z najwiekszych zamkow w Europie, czyli Hohensalzburg oraz zjeść strucel jabłkowy i Kaiserschmarn, typowe austriackie desery.
Zobaczyliśmy tez Dom Urodzenia Mozarta, charakterystyczna żółta kamienice na rynku,
naprzeciw której sprzedaje się Kule Mozarta, chyba najpopularniejsze czekoladki Salzburga.
Na sam koniec Berberzaki pobawily się jeszcze na placu zabaw i wróciliśmy do domu.
Z checia powtórzę kiedyś taki wypad. Serdecznie Wam polecam odwiedzenie Salzburga!