środa, 7 lutego 2018

Kruchość

Wszystko jest tak kruche i ulotne. Tegoroczny śnieg, który pojawia się co chwile, po to tylko aby za pół dnia zamienić się w smutne i brudne błoto. Tulipany, które tak lubię mieć w wazonie tez zasychaja artystycznie po kilku dniach, a na ich miejsce przychodzą nowe.
Problemy, które wydają się okropne i nie do przejścia, stają się po kilku godzinach, dniach czy tygodniach tylko niemiłym wspomnieniem.
Przyszłość zbyt szybko zamienia się w czas przeszły.  Wczoraj Berberowna pieknie wyfilozofowala, że wszystko co się nie wydarzyło jest przyszłością, następny kęs obiadu, kolejne słowo, gest. A przecież mijają tak szybko. Mam wrażenie, że z każdym rokiem przyspieszają.
Niedawno nosiłam Berberzaki w brzuchu, kolysalam krokami do snu, po chwili tulilam kwilace zawiniatka, a teraz Berberowna jest tylko o pół głowy niższa ode mnie, Berberzak już w szkole.
Wszelkie próby zatrzymana czasu kończą się niepowodzeniem. Zastygaja na moment w zdjęciach,  które odkopane po latach pokazują nam, że wtedy to byliśmy młodzi i piękni, a i tak narzekalismy na wygląd. Za lat dziesięć powiemy to samo o zdjęciach z dzis.
Nauczyłam się mniej niecierpliwic. Za miesiąc to spotkanie, a to już za chwilkę przecież.  Za trzy urlop, to naprawdę niedużo.
Człowiek jest również bardzo kruchy, chociaż wydaje mu się, że kto mu tam może podskoczyc? Kto mu da rade?
Niestety wiele rzeczy, z których musimy sobie zdać sprawę, mimo tego że to dość bolesne.
Nigdy nie wiemy jak długo będzie ciągnęła się życia nić. Co nam dołoża do naszego bagażu i czy dane będzie nam.go jeszcze chwile ponieść.




środa, 31 stycznia 2018

Zastój

Mam zastój jakiś. Święta były, wyjazd do Polski, a ja nic.
Cały styczeń niełatwy,  bo już z Polski część z nas wróciła nadgryziona zebem wirusa i ja naprawdę zastanawiałam się czy dam radę zrobić śniadanie, uczesac wlosy i cokolwiek ogarnąć. Potem Berberzak złapał kolejnego wirusa i tak wiecie, rozumiecie typowa zima.
O tym czasie, prawie każdego roku bolesnie odczuwamy to, że jesteśmy zdani na siebie.
Zastój mam przy wstawania, bo po grzyba w sumie skoro ciemno, zimno i do niczego.
Motywacji szukam i wiem, że jest to związane po prostu z porą roku i brakiem słońca, ale jest to męczące.
Po przeziębieniu zafascynowało mnie to, że nagle zaczęłam się zajadać ananasem, miodem leśnym i cytrusami. Zguglalam sobie, głównie te dwie pierwsze rzeczy i wyszło, że pomagają przy zapalenia górnych dróg oddechowych i np. oprócz witamin są bogate w żelazo, z któym miewam problemy. Jednak trzeba słuchać swego organizmu, bo wie czego potrzebuje. Czasem wydaje mu się, że tortu z kremem zagryzanego chipsami. Wtedy można mu przetłumaczyć, że kawałek to owszem, ale bez przesadyzmu.
Aaa, urodziny Berberzat tez byly. Chłopakowe z kolegami w domu i właśnie mojej roboty tortem malinowym. Dziewczynskie w Polsce w kawiarni, a później na kręglach, który to rytuał stał się już tradycją.
Święta dały mi siłę na przetrwanie zimowych miesięcy tutaj. Zawsze tak jest, bo jesteśmy wśród  tych którzy dają nam miłość i radość. Nigdy nie śmieję się tak dużo jak w Polsce. Często podczas rozmów padają słowa - a pamiętasz jak -, - wtedy to dopiero były jaja - i choćbyś nie wiem jak dobrze znał język obcy, choćbyś w nim czytał dziecku, w nim śnił i kłócil się z partnerem, to jak otworzysz gębę po swojemu do swojego, to jest to balsamem na duszę, terapią luksusowa. Jak poklniesz z przyjaciółka nad kawa i ciastkiem, to jakby Ci kto serce pluszowy kocem opatulil.
Teraz pozostaje mi mozolnie wstawać rano i widzieć, że każdego dnia jaśniej,  że skoro ptaki rano się przespiewuja, to tej zimy już chyba niedużo.
Tulipany stawiam do wazoni, śnie o morzu i wiem, że  przeleci tydzień jak dzień, miesiąc jak tydzień, rok jak miesiąc, a  ja za rok napisze podobnie.
Zostawiam Wam zdjęć kilka.







































niedziela, 12 listopada 2017

Niepodległość kona

Zimno i zacina deszczem, więc chowamy się w kurtkach i szalach. Z domu nie chce się wysciubiac nosa w weekend. Starzeje się chyba, bo wolę potańczyć z mopem przy starych i nowszych kawałkach, poćwiczyć czytanie z Berberzakiem i poczytać forum o storczykach. Upiec z Berberowna ciasteczka, które pachną po wyciągnięciu z piekarnika wanilia i przedsmakiem Świat.
Obejrzeć wolałam tez wczoraj film E-Wallie. Znacie? O tym małym, staroswieckim robocie, który na ziemi został sam z karaluszkiem i starymi filmami. Na ziemi, która ludzie doprowadzili do takiego stanu, że nie mogli na niej mieszkać i wynieśli się w kosmos. Stamtąd dalej ja zaśmiecali, ale było im to obojętne, bo nie musieli nic robić i gapili się beznamietnie w monitory przed oczami.
Wtedy nowoczesny robot Eva, która z tego miejsca bezmyslnych ludzi została wysłana na Ziemię z misją znalezienia rośliny,  czyli dowodu na możność przeżycia na tym zniszczonym padole, spotyka Walliego i się zakochują. Efektem tego jest zmiana wszystkiego.
Taki odpowiedni wydał mi się ten film do wczorajszego Święta Niepodługości.
Marsz w Warszawie. Groteska, horror, parodia wolności,  jawny rasizm,  dym z rac, twarze w kominiarkach. To zmierza ku zagładzie, nie będzie się dało żyć w tym kraju. Wartościowi ludzie usuną się w cień.
Ci o obco brzmiących nazwiskach i innym odcieniu skóry zaszyja się w domach. Juz to robią, już stają się za głośno nie oddychać będąc gdzieś po zmroku.
Swolocz z wypranymi mozgami miesiączkuje z prezesem i blaszana premier. Nie przyjmuje sierot, bo zabiora jeszcze 500+ i jest Chrystusem Europy. Odkupiła jej grzechy, niesie kaganek, zakładając kaganiec na zdradzieckie mordy Obywateli, którzy pragna i potrafią myśleć.
Chcecie Boga?! On już dawno wstydzi się za Polskę.
Wstydzę się i ja, zdeptana się czuje. Załamana, bo gdybym została, to czy uratowała nas miłość, co powiedziałabym Berberzakom? Dzieci jesteście gorszego sortu? Gatunkiem Podludzi?


sobota, 14 października 2017

Lwy lubia zloto

Urodziłam się jako zodiakalny Lew. Ryczalam przez 9 miesięcy,  tak że nawet sasiadka przyznała się mamie, że po nocach spać nie mogła. Dzis tez czasem rycze moim donosym głosem,  tak że aż strach,  jako Lew nieraz się lenie i to najchętniej nad morzem i gdy przyświeca slonce, ewentualnie przy dobrym żarciu, w ostateczności w dresie na kanapie.
Moja planeta jest słońce, więc gdy przyświeca na zewnątrz, ja również dzielę się ze światem swoją pozytywna energia i dlatego kocham pasjami złota jesień.
W tym tygodniu mieliśmy szczęście ja gościć i dlatego każdy spacer do pracy i z pracy był przyjemnością,  szuralismy z Berberzakiem w liściach,  zbieraliśmy liście w bukiet, dawałam drobne na lody i wstawiałam twarz ku słońcu.
Rano podziwiam jego wschody, które wyglądały jak różowe mleko truskawkowe  ( cytat z Berberzaka ).
Dzis też było tak pięknie,  ze razem z Berberowna wyczarowalam ciasto gruszkowe, rano wystawilam na balkon pranie i posprzątam chalupe. Lubie mieć zdrowie i siłę,  lubię widzieć sens. Lubie złoto na drzewach. W takie dni Lubie świat.